Przyszła jesienna słota, zima się zbliżała, sprzęty na pakę i do Marcina do dalszego demontażu...
Lubię klimat jego warsztatu, choć mój moto zaczął wyglądać jak dawca narządów...
Zabrałem się za rury wydechowe. Nie dość że poprzedni właściciel wyciął rureczki stanowiące rodzaj DBKillera, to moto pewnie kiedyś leżało na boku i rurę lewą ktoś misternie pospawał - fuuuuu ;)
Tak bez DBkillera...
A tak powinna wyglądać...
Kupiłem za jakieś drobne rurę, ale jak przyszła, to okazała się nie lepsza od mojej - miałem okazję do eksperymentów i nawet pozaglądania do środka...
Po wstępnych przymiarkach innych rur wiedziałem, że chcę by motocykl posiadał oryginale rury - projektanci i designerzy producenta to nie idioci i trzeba im przyznać, oryginały pasują tu jak ulał. Stąd już trzeba było wydać więcej, poczekać na przesyłkę z Holandii i przyszła, w świetnym stanie...









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz