Przy motocyklu następowały z czasem drobne, choć znaczące zmiany. Na pierwszy ogień poszły śruby - poprzedni właściciel (lub jeszcze wcześniejsi) poszli w złoto, ja byłem przeciwny. Ale gdzie tu dostać śruby do motocykla ponad 20 letniego?
środa, 25 listopada 2020
Drobne zmiany...
Przymiarki wydechu...
Zaczęły się przymiarki i poszukiwanie własnej drogi, w miarę możliwości finansowych, ale z zachowaniem jednak tego, co producent przedstawia w wersji fabrycznej - moją maksymą jest jednak wprowadzanie delikatnych zmian, by charakter sprzętu nie uległ zupełnej przebudowie...
Z pomocą przyszedł też pewien "chiński" portal sprzedażowy ;)
Inspiracje...
Internet daje niesamowite możliwości podglądnięcia tego, co uzyskali inni. Szukałem inspiracji, niektóre tematy mnie ciekawiły, niektóre śmieszyły, inne były poza zasięgiem finansowym (koła szprychowe to koszt 10 tyś. zł)...
Poniższe zdjęcia (przedstawiają właśnie XJR1200/1300) nie są moje i mam nadzieję, że właściciele mnie nie przeklną... ;)
poniedziałek, 23 listopada 2020
Yama w Rzeszowie
Nastał 1 września 2018r. i został otwarty profesjonalny, autoryzowany salon i serwis Yamahy w Rzeszowie. Byli tam chyba wszyscy... ;)
Aż przy tych zdjęciach przeszukałem foldery i znalazłem - 10.06.2015r. - jazdy testowe Yamaha Tracer 700 jeszcze w RingRoad na ul. Okulickiego (później przenieśli się na ul. Wyzwolenia i stracili autoryzację).
Piotr był następny...
Moto nie moto, ale też Yamaha, a że T-Max 500 to jechałem na niej w sierpniu 2018r. po zakupie z wypiekami na twarzy z Niska. Myślę że też fajne wspomnienie, bo tego "sprzęta" nie ma już z nami, ale na zdjęciach które robiłem pozostał...
Wymiana na początek...
Szybkie zakupy w ciepły lipiec i do boju... a lusterka za krótkie (bo?), bo po prostu ktoś je wcześniej złamał, wygiął i nie chciał kupować nowych, przypiłował rurkę i były (tylko w trakcie jazdy widziałem moje ramiona), więc kupiłem oryginały.
I człowiek bez którego w wielu tematach bym sobie nie poradził - Marcin. Jego firmę będę tu pewnie reklamował nie raz...
niedziela, 22 listopada 2020
Palenie gumy...
Po testach wiedziałem, że nic z tego sprzętu nie będzie, jak go nie zrobię pod siebie (taki był zresztą zamysł, kupując go). Chciałem go doprowadzić do stanu dającego możliwość codziennej, bezpiecznej jazdy i wiedziałem, że nie będzie to 4 letnia "babranina" jak z GAZELĄ, tylko tu ma być szybki strzał. Idzie jesień, zima i na wiosnę 2019r. ma być gotowy. A że opony też do wymiany, to je spalimy...
Takie palenie, to jednak mordęga dla motocykla, dla jego silnika, generalnie nie polecam...
Pierwszy wypad...
Po kilku westchnięciach, nacieszeniu oka i kilu krótkich rundach "wokół komina", przyszedł czas na grubszy test. W dniu 18.08.2018 zebraliśmy się na wypad do "Czerwonego Klasztoru" na Słowację. To miało mi pokazać, po przejechaniu ponad 500km w jednym dniu, co też ten sprzęt potrafi...
Pamiętam, jechałem mocno asekuracyjnie, hamulce nie były jego mocną stroną, ale pozycja za kierownicą wygodna. Kupując wiedziałem, że kierownica lekko skrzywiona (motocykl upadł, uderzył w coś? tego się nie dowiem) i myślałem, że nie jest to większy problem, ale w zakręty wchodził źle, jakby miał zaraz nastąpić uślizg przedniego koła, nie kładł się intuicyjnie na boki, był jakiś sztywny... a gdzieś w trasie rozleciał się łącznik STOP przy klamce hamulca.






































